Ambasador ALE - Active Life Energy

Ambasador ALE - Active Life Energy
Dla moich czytelników rabat 20% na zakupy w sklepie internetowym alenergy.eu. Żele, batony, odżywki i inne. Kliknij w zdjęcie po więcej informacji

Szukaj na blogu

kwietnia 28, 2017

Reebok Harmony Road - Recenzja

Na przełomie marca i kwietnia Reebok wyruszył w biegowy świat z nowym modelem Harmony Road.




Określone przez światowy magazyn Runner's World jako Najlepszy Debiut Marca - link.

Co pisze o nich sam producent?
"Jak zwiedzać świat, to tylko na biegowo. Wsuń stopy w buty Harmony Road i ruszaj przed siebie. Ich amortyzująca podeszwa środkowa sprawi, że każdy krok będzie przyjemnością, a wykonana z siatki, bezszwowa, oddychająca cholewka ograniczy ryzyko otarć. Dzięki wytrzymałej podeszwie zewnętrznej posłużą Ci niejeden sezon." 

Zaprojektowane dla neutralnej stopy z zastosowaniem do biegania długodystansowego z wykorzystaniem innowacyjnych technologii. Od ich ilości naprawdę może zakręcić się w głowie! Kooshlan, KooshRide, SmoothFuse, Air Mesh, LiteStrike, PwrZone, PwrPad, Tri Zone, DMPRTek. A co to wszystko oznacza?

Pianka KooshRide - ma za zadanie lepszą amortyzację na całej długości podeszwy, dodatkowo jest bardziej wytrzymała niż tradycyjna pianka (typu EVA) wykorzystywana do produkcji obuwia sportowego.
Tri Zone - część środkowa podeszwy promująca naturalny ruch stopy.
PwrZone / PwrPad - technologie angażujące łuki stopy przyspieszając tym samym fazę przetaczania. Dodatkowo wspierają stabilizację i poprawiają ekonomikę biegu.
DMPRTek - podeszwa zbudowana z gumy węglowej bardziej odpornej na ścieranie. Zapewnia lepszą przyczepność.
SmoothFuse - bezszwowa rama obuwia minimalizująca ryzyko otarć.
Air Mesh - oddychająca siateczka okalająca cholewkę. Zapewnia wygodę i komfort w trakcie biegu.
LiteStrike - wyprofilowana i miękka wkładka zwiększająca komfort, sprężystość i amortyzację.

Prawda, że dużo tego?
A jak to przekłada się na bieg, tak po ludzku?


Pierwsze wrażenia po otwarciu kartonika

Świetne wykonanie, naprawdę bardzo dopracowane. Żadnych niedoróbek, odstającej niteczki, krzywizny. But solidny, dość ciężki, dlatego raczej niezbyt "startowy". Wygląd zachęcający, widać że to but już z tej "górnej półki".


 


Odblaskowe elementy w blasku flesza

Pierwsze mierzenie

But dopasowany, szczególnie na tyłostopiu. Dobrze przytrzymana pięta, za to luz dla kostek i stawu skokowego. Jednak... w przodostopiu but wydawał mi się nad wyraz szeroki. Przyzwyczajona do moich wąskich i dobrze dopasowanych na całej długości Pegasusów nie mogłam wyczuć nowych Reeboków. Podeszwa dość sztywna, czuć też mocno wysoki drop, niestety nie wiem na jakim poziomie się on kształtuje.

Dużo pracuję nad tym, by biegać ze śródstopia. Bieganie "z pięty" porzuciłam już jakiś czas temu w celu szybszego i bardziej prawidłowego biegania. Kosztowało mnie to dość dużo samodyscypliny, analizy zdjęć, wykonywania różnych ćwiczeń i pilnowania się na treningach. Buty z wysokim dropem skłaniają do biegania z pięty, dlatego niestety ten model trochę miesza mi w technice. Tak jakbym się z nim siłowała - ja próbuję swoje ze śródstopia, a on swoje! ;)





Pierwszy trening

Szeroki przód próbowałam "nadrobić" mocno wiążąc buty przed treningiem. Już w domu przesadziłam, co po kilkudziesięciu sekundach wyraźnie poczułam poprzez coraz słabiej dopływającą do stóp krew. Buty rozluźniłam, pochodziłam, jednak wiązanie wciąż pozostało całkiem zborne. Pierwsze kilometry to doprawdy dziwne uczucie. Zdecydowanie inna budowa podeszwy i całej cholewki niż reszta moich biegowych butów dawała się mocno we znaki. Już od pierwszych kroków czułam, że zmieniła się moja technika, a to naprawdę dość niespotykane. No i wtedy zaczęłam się z nimi siłować. Próbowałam na siłę zmieniać krok, skracać go, inaczej ustawiać stopy, mocniej odbijać się od podłoża. To jednak raczej działało na niekorzyść mojej ekonomiki biegu, ponieważ zaczęłam się tym wszystkim męczyć. Z chodników zboczyłam na leśne ścieżki poznańskich Szacht, gdzie często wybieram się na treningi. No i właśnie na tym podłożu poczułam się znacznie lepiej! But jakby dał za wygraną, a ja w końcu biegłam swoje. Jednak powrót na alejki wylane asfaltem przypomniał o naszej niezgodności. Co więcej... po ledwie 4 kilometrach zaczęłam czuć, że but jednak obciera. Doczłapałam się jakoś jeszcze kilometr i usiadłam na ławce. Zastanawiałam się czy kończyć trening w tych butach, czy może pobiec do domu, zmienić je na Pegasusy i kontynuować to co miałam zaplanowane. Jednak gdy wstałam z ławki i zrobiłam dosłownie trzy kroki zaczęłam aż wyginać nogi. Powrót do domu był zatem nieunikniony. Kolejne 800 metrów delikatnie truchtałam modląc się tylko by otarcia były minimalne.
Ściągając buty w domu okazało się, że po zaledwie 20-kilku minutach biegu mam cztery solidne pęcherze. Były to miejsca, gdzie nigdy wcześniej żadne buty nie spowodowały otarć. Szczególnie ucierpiały wewnętrzne części przodostopia.
Było mi przykro, bo pierwsze treningowe wrażenie było lekko mówiąc spalone.





Kolejne treningi 

Butom i własnym stopom dałam kilka dni odpoczynku. Bałam się trochę, że sytuacja znowu się powtórzy. Jednak po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam, że nie można się tak zniechęcać. Fakt, faktem wiedziałam już, że to na pewno nie będzie mój numer 1, ale na pewno muszę dać im czas na zaprzyjaźnienie się. Wtem przyszedł czas na trening siły biegowej. Zaplanowane miałam kilka serii skipów i wieloskoków poprzedzone kilkukilometrowym rozbieganiem.
Od początku biegło mi się całkiem całkiem, nie miałam już problemu z dyskomfortem czy uczuciem otarcia. Jednak przełom nastąpił na wspomnianej wcześniej sile biegowej! Buty bardzo dobrze amortyzowały, współgrały tak, że nie czułam ich w trakcie treningu i mogłam ze spokojem skupić się na technicznym i dokładnym wykonaniu moich ćwiczeń. Z uśmiechem na ustach wracałam do domu bo serie poszły mi tak przyzwoicie. Myślę, że duża zasługa w tym moich Reebok'ów!

Kolejny trening na którym Harmony Road spisały się znakomicie, to ten, na którym miałam do wykonania 10 serii dwustumetrówek. Elementy szybkościowe staram się najczęściej wykonywać na bieżni lekkoatletycznej, jednak w ten dzień nie miałam takiej możliwości i musiałam zadowolić się asfaltowymi odcinkami wokół boiska na moim osiedlu. Muszę przyznać, ale bieganie w tych butach to był ratunek dla moich nóg. W Pegasusach zdecydowanie czuję lepiej podłoże, co też przekłada się na męczący kontakt z asfaltem czy betonem. Amortyzacja w Reebokach spisała się na medal, a ja trening wykonałam z bardzo dużą nawiązką i wielką satysfakcją!




Moje końcowe podsumowanie

Już teraz wiem, że buty będę na pewno zabierać w teren, do ćwiczeń siły biegowej oraz na część moich szybkościowych treningów, szczególnie tych, na których zmuszona będę korzystać z betonu.
Nie będę za to korzystać z nich na długich, spokojnych wybieganiach, ponieważ trochę mi "mącą" we wspomnianym wyżej bieganiu ze śródstopia.
Podsumowując... Buty są naprawdę solidne, dobrze wykonane. Jednak myślę, że ilość technologii wcale nie odpowiada lepszym standardom. Czasem im mniej, tym lepiej.
Myślę też, że osoby biegające z pięty będą mogły być z nich naprawdę zadowolone.
Jednak odstraszać może też cena. Katalogowa u producenta - 499zł, w niektórych internetowych sklepach biegowych około 450zł. Przy moich sztandarowych Pegasusach (ok. 350zł za nowy model/280zł po przecenach) to dość diametralna różnica.

Ważne dla mnie jest to, iż po pierwszym naprawdę zepsutym wrażeniu w końcu wyszło słońce, a ja i Reeboki Harmony Road znaleźliśmy wspólny język.


#ReebokPL #HarmonyRoad #BiegajDaleko #BiegajJakLubisz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Popularne posty

Copyright © 2017-2019 Bieganie i fizjoterapia , Blogger