Ambasador ALE - Active Life Energy

Ambasador ALE - Active Life Energy
Dla moich czytelników rabat 20% na zakupy w sklepie internetowym alenergy.eu. Żele, batony, odżywki i inne. Kliknij w zdjęcie po więcej informacji

Szukaj na blogu

maja 29, 2017

To był maj...

Czas majowych startów dobiegł końca. W tym miesiącu pobiegłam w trzech imprezach:
1) Szpot Swarzędz - 10 km 14.05
2) Pogoń za Lwem Tarnowo Podgórne 10,6 km 21.05
3) Elegant na 5 Mosina - 5 km 28.05



Fot. Karolina Krawczyk

A więc po kolei!

__________________________________________________________
6. Bieg Szpot Swarzędz

14 maja stanęłam na starcie kolejnego z cyklu Grand Prix Wielkopolski biegu na 10km. Decyzja podjęta była w bardzo spontanicznych warunkach. Nie zdążyłam się zapisać na bieg (zapisy miały być czynne do północy, lecz o godzinie 20 było to już niemożliwe...). Na szczęście z pomocą przyszła Koleżanka Anna, która zrezygnowała ze startu i tuż przed północą poświęciła się, wyszła wpół śpiąca z łóżka i przepisała na mnie swój pakiet. Aniu - bardzo Ci dziękuję! :)
Decyzja ta nie była też zbyt rozsądna. Choroba która zaatakowała mnie z początkiem maja wciąż nie odpuszczała, a ja finalnie pobiegłam z przeziębieniem, zapaleniem zatok i okrutnym kaszlem. Totalna głupota, ale napaliłam się na ten bieg i przysłoniło mi to trochę myślenie.

Niedziela przywitała nas słońcem i nagłym skokiem temperaturowym. Trenując normalnie w 10-15 stopniach nie da się nagle dobrze wystartować w blisko 30... A że ja nie trenowałam w ogóle (no bo choroba...) to był to dla mnie szok podwójny.

Tuż przed startem z kolegą z grupy Wielkopolscy Biegacze - Łukaszem :)

Trasa w Swarzędzu do najprostszych nie należy. Start i końcówka przebiegają przez wiadukt, dlatego trzeba się trochę powspinać.
Nie chciałam szarżować bo dobrze wiedziałam jakie jest moje przygotowanie - zerowe :( Tempo próbowałam utrzymać znośne dla organizmu, dostosowane do temperatury i trasy. Jak widać było w trakcie - pogoda pokonała wielu, karetka jeździła dość często. Ratunkiem była woda na punkcie. Niestety kurtyna wodna o której zapewniał spiker nie pojawiła się na obiecanym 5 kilometrze. Wiem, że to trochę podłamało część biegaczy, w tym także i mnie.

Moment zbiegu na samym początku (ok. 1,5 - 2 km)

Fot. Hernik Team
Finisz na stadionie w Swarzędzu

Finalnie Szpota pokonałam w czasie 43:49 (średnie tempo = 4:23/km) co dało mi 23 lokatę w kategorii kobiet i trzecie miejsce w kategorii wiekowej K20-24.
Jak co roku bieg był całkiem mocno obstawiony (wynik zwyciężczyni Olgi Kalendarovej-Ochal - 33:58), dlatego podium bardzo mnie ucieszyło!

Najlepsze 6 dziewczyn K20-24

__________________________________________________________

Pogoń za Lwem w Tarnowie Podgórnym

W kolejną niedzielę wzięłam udział w swoistym już Festiwalu Biegowym w Tarnowie Podgórnym koło Poznania.
Główna rywalizacja toczy się na dystansie półmaratonu (Bieg Lwa), a obok towarzyszącym biegiem jest Pogoń za Lwem oraz multum biegów dla dzieci.
Była to już trzecia z rzędu edycja w której mogłam pobiec. W 2015 roku startowałam w połówce (2:01:35), w 2016 na dystansie 7,1 km (30:08 i wygrana wśród kobiet). W tym roku po zmianie trasy Pogoń liczyła sobie ćwierćmaraton (10,6 km).

Pogoda, podobnie jak tydzień wcześniej w Swarzędzu, była idealna - ale nie dla biegaczy ;) Pełne słońce, wysoka temperatura i start o godzinie 14:00... Trudne warunki do biegania, tym bardziej że wciąż nie byłam w pełni dyspozycji. W tygodniu pomiędzy tym i poprzednim startem wykonałam tak naprawdę trzy lekkie treningi.

Ze zwycięzcą Pogoni - Bartoszem Majorczykiem - tuż przed startem

Fot. Hernik Team
1 kilometr biegu i jeszcze świeży wygląd ;)

 W tej edycji zmodyfikowana została trasa tak, by półmaraton miał dwa, a nie jak wcześniej trzy okrążenia. Mając porównanie do ubiegłego roku uważam że była trochę bardziej wymagająca, ale może to tylko subiektywne odczucia wynikające ze słabego przygotowania.
Dodatkowym utrudnieniem był wiejący w tym dniu dość porwisty wiatr. Biegnąc w grupce był niezbyt wyczuwalny, jednak już w końcowym etapie, gdy miałam tylko jedną osobę obok, było to męczące.

Nie ukrywam, ale bardzo zależało mi dobrze wypaść w tym biegu. W zeszłym roku niespodziewanie udało mi się wygrać co było dla mnie wtedy bardzo dużym osiągnięciem i podbudowało moje sportowe morale.
Na starcie stanęłam w grupie która wtedy uzupełniła podium o drugie i trzecie miejsce.
Po wystrzale startera w trójce zaczęłyśmy dość żwawym tempem, ja trzymałam się z tyłu. Pierwszy kilometr wybił w 4:01 - dobrze wiedziałam że takiego tempa nie dam rady utrzymać więc po cichu miałam nadzieję, że rywalki zaraz delikatnie zwolnią. Niestety drugi kilometr w 4:00, w połowie trzeciego zaczęłam odpadać (3 kilometry w 12:16) i od tej pory zaczęła się moja tendencja spadkowa. 

Ostatecznie linię mety przekroczyłam jako trzecia kobieta open z czasem 46:09. Lokata zadowalająca jak na moją aktualną formę :)
Próba finiszu na Stadionie w Tarnowie Podgórnym

Identyczny skład podium jak w roku 2016 - z różnicą, że spadłam z "jedynki" na "trójkę" :P

__________________________________________________________

Elegant na 5 w Mosinie

Z okazji Dni Mosiny wczoraj (28.05.17) został zorganizowany bieg na pięć kilometrów. To druga już impreza z tegorocznego cyklu Mosińskiego Grand Prix 5-10-15.

 Na imprezę zapisałam się kilka dni wcześniej. Niestety weekend ten miałam pracujący, dlatego całą sobotę (12h) spędziłam stojąc, a od razu po dekoracji uciekałam z powrotem do pracy. To niezbyt dobrze wpływa na moje przygotowania, a dodatkowo także regenerację. Na szczęście intensywność i długość nie była tak mocna bym dziś czuła jakiekolwiek dolegliwości, więc mogę kontynuować normalnie treningi.

Przed biegiem dokonałam krótkiej rozgrzewki (ok 30 minut) ponieważ żar lał się z nieba, a termometry pokazywały w cieniu prawie 30*C!
Maj ma to do siebie, że pogoda często jest już całkiem wakacyjna, dlatego nie ma co narzekać, a zacząć się przyzwyczajać.

Start nastąpił o godzinie 11:11 z Mosińskiego Rynku i wiódł tak naprawdę trzema długimi ulicami.
Na 2,5 kilometrze była agrafka, maty pomiarowe, a także punkt z wodą. Niestety uważam ten układ za dość niefortunny. Na szczycie agrafki tuż przed stolikiem z wodą ludzie zaczynali stawać, co w konsekwencji spowodowało że wpadłam na dwóch Panów, którzy zahamowali w miejscu do zera. Ludzie, tak się nie robi, bo może być kraksa! Rozumiem potrzebę wyhamowania na punkcie odżywczym czy agrafce, ale trzeba to robić tak by nie powodować kolizji z innymi biegaczami, tym bardziej w miejscu gdzie szerokość uliczki wynosi ledwie 1,5 metra a biegniemy w odstępie kilkudziesięciu centrymetrów...
Zastanawia mnie jak to wyglądało w dalszej części stawki, gdzie zagęszczenie biegnących było spore...

Około 500 metrów do mety, gdzie nijak nie mogłam przyspieszyć pomimo dopingu :(
Na punkcie chwyciłam dwa kubeczki - chlast jeden na głowę, drugi do buzi.
Suszyło niemiłosiernie, tym bardziej że powietrze było gorące i suche.
Po kilkudziesięciu metrach z ratunkiem przybyli strażacy (jeśli dobrze pamiętam ;)) i stworzyli kurtynę wodną. Chwała Wam za to!

Pierwsze kilometry były mocne, zapewne nawet za mocne, dlatego w drugiej części znacznie zwolniłam. Nogi były ciężkie więc nie mogłam wysilić się nawet na finisz... Trochę szkoda, bo można było urwać jeszcze jakieś sekundy.

Warto zaznaczyć także że był to dopiero mój drugi start w życiu na dystansie 5 kilometrów.
Ostateczny wynik 20:23 (średnie tempo 4:05/km) dał mi 5 miejsce open kobiet i wygraną w mojej kategorii wiekowej K20.
Pierwsze dwa miejsca zajęły Ukrainka oraz Ola Peisert dlatego wynik tym bardziej cieszy.

Trasa miała atest PZLA dlatego dodatkowo ustanowiłam swój rekord życiowy na 3 km - 11:53.
Po cichu liczyłam na nowy rekord życiowy na 5km ale z racji warunków atmosferycznych nie był to priorytet.


Ze znajomymi z Grupy Świerczewo Run - Andrzejem i Agnieszką
Wspólnie biegamy co wtorek na os. Świerczewo (Poznań)


__________________________________________________________

Podsumowując

Wszystkie trzy majowe starty zakończyłam na "pudle", choć od początku miesiąca męczyła mnie choroba (która ostatecznie w pełni odpuściła w zeszłym tygodniu).
Treningi tempowe rozpoczęłam dopiero po zakończeniu choroby (w zeszłym tygodniu), więc jak na dwie mocniejsze jednostki to całkiem fajny rezultat udało mi się osiągnąć w niedzielę.

Teraz czas na czerwiec - 4.06 pobiegnę w Lubaszu w przełajowym biegu na 5 kilometrów, zaś 18 czerwca wyruszam na atestowaną trasę 10 km do Wronek!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Popularne posty

Copyright © 2017-2019 Bieganie i fizjoterapia , Blogger