Ambasador ALE - Active Life Energy

Ambasador ALE - Active Life Energy
Dla moich czytelników rabat 20% na zakupy w sklepie internetowym alenergy.eu. Żele, batony, odżywki i inne. Kliknij w zdjęcie po więcej informacji

Szukaj na blogu

lipca 31, 2017

Pogoń za Wilkiem 2017

Każdy z pewnością ma swój ulubiony bieg. Moim „Number One” jest zdecydowanie Pogoń za Wilkiem. I choć startuję tam dopiero od trzeciej edycji, to już wtedy zdążyłam zakochać się na dobre.
Od 2015 roku więc Pogoń za Wilkiem jest dla mnie długo wyczekiwanym startem, tym bardziej że latem ograniczam udział w zawodach do minimum.



Piękne okolice Wielkopolskiego Parku Narodowego, wymagająca trailowa trasa i bezapelacyjnie najlepsza organizacja wśród wszystkich imprez w jakich miałam okazję brać udział – to krótka, ale treściwa wizytówka.

Organizatorzy co roku dodają nowy element urozmaicający. W tym roku dodatkowo obok psiaków startujących z opiekunami podziwiać mogliśmy Wilczaka czechosłowackiego z grupy Psarvard. Jak przystało na Pogoń za Wilkiem – wataha miała swojego przedstawiciela.

W tym roku nowością było także włączenie w grupę Wolontariuszy dzieci z Domu Dziecka w Bninie. To szczególny gest, gdyż Organizatorzy w ramach „Drużyny Wilka” aktywnie włączają się w pomoc poprzez organizowanie weekendowych spotkań rekreacyjnych  w Bninie.
W gronie Wolontariuszy spotkać też mogliśmy Harcerzy z ZHP Luboń Lasek oraz moich znajomych z grupy Świerczewo Run.
W tym miejscu należą się podziękowania dla licznej grupy Wolontariuszy – w biurze zawodów, na trasie czy mecie. Bez tej tytanicznej pracy nie byłoby mowy o tak idealnej organizacji.
Dziękujemy!

Przełajowa dziesięciokilometrowa prowadzi przez Wielkopolski Park Narodowy, jednak co roku wytyczona jest nowymi ścieżkami, jedynie start i meta pozostają bez zmian. W tym roku oprócz kilku konkretnych podbiegów mieliśmy do czynienia z błotem na początkowych fragmentach trasy. Ja osobiście zaliczyłam piękne zatopienie lewej nogi, na szczęście obyło się bez upadku J

Fot. Daniel Musiał

Fot. Krzysztof Hernik

Fot. Krzysztof Hernik

Fot. Daniel Musiał


Pakiet startowy

W pakiecie startowym znaleźliśmy piękną koszulkę techniczną, numer z chipem oraz pakiet słodyczy – batona dedykowanego biegowi (RawSunBite), wafle (Good Food) oraz ciastko orkiszowe (Piekarnia Sarnowska). Całość zapakowana w specjalną torbę materiałową z logiem biegu.
Na mecie czekał za to na nas medal, wodna mgiełka schładzająca, woda w butelkach oraz pyszny zimny arbuz. W dalszej części mogliśmy wypić kawę lub herbatę, a do tego zjeść pyszne ciasto drożdżowe z Cukierni Rawa oraz spróbować chleba z miodem.


Strefy startu i biura zawodów

Oprócz biegu głównego (10km) odbył się też bieg z psem, liczne biegi dzieci oraz pokazy w Osadzie Wilka – między innymi psich zaprzęgów Klubu Wahata Północy. Obok też swoje stoisko miał Skład Karmy, Psarvard. Wszystko mieściło się obok stacji ekologicznej UAM.

W strefie biura zawodów znajdowały się namioty Lasów Państwowych (i ich licznych pamiątek), GOSiR Komorniki, Fundacji „Głosem Zwierząt” czy EnelMedu gdzie każdy mógł skorzystać z masażu przed lub po biegu.
Namiot depozytowy pomieścić mógł zarówno nasze torby jak i rowery, bo część z biegaczy postawiła na aktywny dojazd na zawody (w tym także i jaJ).

Obok trasy biegów dziecięcych znaleźć mogliśmy Miasteczko Młodego Sportowca Exactus, gdzie najmłodsi mogli aktywnie spędzić czas.

Dekoracja przebiegła całkiem sprawnie (nie licząc jednego malutkiego potknięcia przy kategorii M16 J), a nagrody ufundowali: Świat Biegacza, MaragoFit oraz sklep Metka Deluxe.


Fot. Kuba Troszczyński

Fot. Kuba Troszczyński

Mój start

Ostatni rok w kategorii K16-24 chciałam uczcić wygraną. Zależało mi więc na czwartej lokacie wśród kobiet i pierwszej w wiekowej. Wiedziałam, że pozycja ta jest realna, a ja muszę tylko stanąć w pierwszej linii by od początku zorientować się w lokatach.
Po wystrzale startera ruszyłam razem w gronie kobiecej czołówki, jednak Agnieszka Kuster już po kilkudziesięciu sekundach zaczęła wypracowywać sobie przewagę. Pierwsze dwa - trzy kilometry trzymałam trzecią pozycję wśród kobiet. Pozwoliłam sobie wtenczas obejrzeć do tyłu dla większej orientacji naszej stawki. Tuż za moimi plecami spostrzegłam Patrycję Kołecką, która długo się nie zastanawiając minęła mnie i tak oto spadłam na czwartą lokatę. W tym momencie pozostawało już tylko utrzymanie pozycji do mety. Na moje szczęście nikt nie deptał mi po piętach, dlatego tempo zredukowałam do komfortowego i tak zmierzałam ku mecie. To pozwoliło także na spokojne pokonywanie podbiegów, a te szczególnie dawały się we znaki na ostatnich trzech kilometrach trasy.
Lekkie zatopienie błotne na pierwszym kilometrze było jedynym epizodem, reszta trasy, pomimo że była wymagająca, została pokonana bez przygód.
Jednak nawet w tym tempie na mecie czułam zmęczenie i trudy końcowych wspinaczek.

Na mecie zameldowałam się z czasem 49:26 jako czwarta kobieta. Cel na bieg został zatem osiągnięty tak, jak to zaplanowałam, co bardzo mnie cieszy.
W nagrodę oprócz pięknego pucharu otrzymałam także bon do sklepu Metka Deluxe.

Skład podium K16-24:
1. Maria Wengierek
2. Martyna Staśkiewicz
3. Anna Walaszczyk

Fot. Kuba Troszczyński Fotografia

Porównanie moich trzech edycji PzW:




Rodzinna atmosfera, mnóstwo atrakcji, kameralny klimat i idealna organizacja. Tak widzę Pogoń za Wilkiem i z pewnością wrócę do Jezior za rok!

Popularne posty

Copyright © 2017-2019 Bieganie i fizjoterapia , Blogger